22.12.2016

Sylwester z lękowym psem, czyli Janka na prochach

Temat około-sylwestrowy spędza sen z powiek większości opiekunów strachliwych psów. Jak pomóc swojemu pupilowi przeżyć ten koszmarny dla niego czas? Może by wyjechać, może podać coś na uspokojenie? Chciałabym Wam powiedzieć, jak ja przygotowuję się do spędzenia tegorocznego sylwestra z Janką.

-----

Tytuł tego wpisu - "...Janka na prochach" - mówi wprost o tym, o czym chcę Wam opowiedzieć. W tym poście nie poruszę naszej codziennej rutyny, nie opiszę jakimi technikami pracuję nad lękiem Janki, za to chcę Wam powiedzieć, czym faszeruję mojego psa. Jednocześnie ostrzegam, że żadne leki nie działają jak czarodziejska różdżka. Farmakologia nigdy nie jest neutralna dla organizmu i decyzja o podjęciu leczenia powinna być uzgodniona z zaufanym lekarzem weterynarii. Nigdy nie wolno samemu podawać psu leków. I nigdy - przenigdy - lek nie jest jedynym wyjściem, a jedynie uzupełnieniem terapii.

Fot. Joanna Rachubińska

Sylwester jest świętem, do którego można przygotować się na tyle wcześnie, aby zaplanować fajne wczasy w totalnej głuszy. Udało nam się to rok temu (KLIK), niestety, mimo najszczerszych chęci, w tym roku wyjazdu nie będzie. Nowa praca, inny tryb dyżurów, na nowo naliczane wolne dni i masa wydatków z końcem roku... To wszystko uniemożliwiło mi wyjazd w zaciszne miejsce, by w spokoju i ciszy wejść w 2017 rok. I choć szukałam, dzwoniłam i planowałam... niestety, w tym roku zostaję w mieście i skazuję też na to mojego psa.

Sylwester jest apogeum strachu. Kilkuminutowa kanonada doprowadza moje zwierzęta do stanu przedzawałowego i tak jak Zorka jest w stanie szybciej dojść do siebie, bo już około 2:00 wychodzi z ukrycia, tak u Janki trwa to dobre kilka godzin. Stres puszcza ją dopiero po kilku dniach, a do normalności dochodzi średnio w dwa miesiące. Nie jest to komfortowa sytuacja ani dla niej, ani dla mnie, dlatego w tym roku przygotowałam nasze sylwestrowe "must have" z dodatkowym kopem.

Zacznijmy od bazy. Janka na stałe przyjmuje leki psychotropowe i w tej chwili jest to Amitryptylina wydana z zalecenia weterynarza, w konsultacji z neurologiem. Leki pomagają jej w normalnym funkcjonowaniu, ale nie robią z niej psiej ciapy. Nie jest senna, nie jest głucha na bodźce zewnętrze, a już na pewno nie straciła nic ze swojej emocjonalności, szczególnie podczas zabawy. Jest normalnym, aktywnym psem, któremu ciuteńkę łatwiej żyć w świecie, który ją stresuje. Mimo wszystko, leki nie zniwelowały u niej fobii dźwiękowej, nad którą dzień w dzień pracujemy - już od czterech lat.


Po ostatniej konsultacji weterynaryjnej (na początku listopada), lekarz zalecił Jance suplementację melatoniną, dlatego do Amitryptyliny na stałe włączyłam również melatoninę, póki co utrzymując ciągle tę samą dawkę, właśnie ze względu na inne leki, które dostaje z okazji (z powodu?) sylwestra.

Zawsze w październiku zaczynam suplementację Gammolenem (KLIK), który fajnie się u nas sprawdza jako dodatek żywieniowy, łagodzący psie nerwy. W tym roku wprowadziłam również Gammolen Activ ze względu na jego skład, czyli naturalną postać witaminy B pochodzącą z drożdży. Witaminy z grupy B odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. Przed zmianą leków na Amitryptylinę, Janka brała Anafranil z dodatkowo suplementowanym kompleksem witaminy B. W tej chwili zamiast syntetycznej witaminy B dostaje Gammolen Activ, bym miała pewność, że zje całą porcję witaminy, którą jej podaję. Poza czasem w którym przyjmuje Gammolen Activ, Janka je drożdże, które dostaje w mieszance barfowych supli.

Tegorocznego sylwestra świętujemy na typowym miejskim osiedlu z blokami z lat 70. Nie jest to komfortowe miejsce dla zwierząt: dużo ludzi, ciasne przestrzenie. Wielbiciele fajerwerków puszczają petardy z okien, balkonów, wszędzie słychać huki, widać błyski. Po konsultacji z weterynarzem, Janka zaczęła brać Xanax. Jest to typowy lek psychotropowy, który z Amitryptyliną tworzy bardzo pozytywne sprzężenie. Na dwa tygodnie przed sylwestrem, Janka bierze już pełną dawkę, którą wprowadzałam jej bardzo powoli, systematycznie przez prawie dwa tygodnie. Przy każdym tego typu leku trzeba działać z wyczuciem. Po złym doświadczeniu z selegiliną (pisałam o tym na naszym FB) jesteśmy z naszym lekarzem bardzo ostrożni we wprowadzaniu Jance nowych leków. Na szczęście, odpukać, wygląda na to, że Janka świetnie toleruje Xanax i już teraz widzę zmiany w jej zachowaniu. Czy podczas powitania nowego roku trzeba będzie podać awaryjnie większą dawkę? Nie wiem i mam nadzieję, że tego uniknę z nadzieją, że po prostu Xanax pomoże Jance szybciej otrząsnąć się z tej fajerwerkowej traumy.
 
Cztery lata temu nawet przez myśl mi nie przeszło, że mój pies będzie na psychotropach, że będę kluczyć między różnymi lekami, dobierać odpowiednie dawki, obserwować, konsultować to z behawiorystą, neurologiem... To nie jest tak, że nagle podjęłam decyzję, aby podać mojemu psu TAKIE leki. Długo nad tym myślałam, jeździłam do specjalistów, rozmawiałam i czytałam odpowiednią literaturę. Zdaję sobie sprawę, że leki podać łatwo, ale trudniej z nich wyjść. Wiem, że Xanax będziemy żegnać 3 razy dłużej niż go wprowadzałam, ale jestem na to gotowa.
Pamiętajcie jednak, że leki to nie wszystko. Leki są uzupełnieniem naszego życia i tak powinno być w każdym przypadku.

Ponieważ w tym roku zostajemy w mieście, wiem, że nie mogę spędzić sylwestra sama.
Po pierwsze - im więcej się w domu dzieje: mamy gości, leci muzyka, jest gwar i wszyscy się świetnie bawią, tym bardziej mój pies nie zwraca uwagi na świat zewnętrzny. Nie mówię, że nie zauważy powitania Nowego Roku, ale na pewno cała sytuacja przejdzie łagodniej, niż gdyby w domu był spokój i cisza.

Od roku stosujemy też anxiety wrap. Kamizelka bardzo pomogła nam w okresie burzowym i liczę na to, że przywdziana w sylwestra sprawdzi się tak samo dobrze.

O sylwestrze trzeba myśleć z dużym wyprzedzeniem, nie ma magicznej pigułki, która zadziała "za pięć dwunasta". Nasz tegoroczny zestaw sylwestrowy jeszcze nigdy nie był tak dobrze opracowany i liczę na to, że te przygotowania sprawdzą się na tyle dobrze, że Janka będzie mogła w Nowy Rok pójść na spacer dalej, niż tylko pod klatkę.

W sylwestra czeka nas obowiązkowy długi spacer po polach, jak najwcześniej i jak najdłużej. Później włączę w domu muzykę i zacznę szykować mieszkanie na imprezę, a pies dostanie korpus kaczki z porządnym kawałkiem mięsa. Tuż przed przyjściem gości zrobimy sobie krótką sesję z użyciem nosa. A później zaczniemy świętować :) Plan wydaje się świetny, dlatego mam nadzieję, że żaden narwaniec nie spowoduje w nim zmian. Nie chcę widzieć mojego psa, który już od 15:00 trzęsie się w łazience...

Rok temu obiecałam Jance, że nigdy już nie zafunduję jej pobytu w mieście podczas tego dnia i jest mi ogromnie przykro, że złamałam dane jej słowo. Mam nadzieję, że zrobiłam wszystko co mogłam, aby ten traumatyczny dzień nie był przez nią odbierany jako koniec świata, tylko jako fajna impreza ze znajomymi, jako kolejny dzień weekendu spędzanego z rodziną.

Ja na pewno postaram się zachować spokój i rutynę typową dla naszych wspólnych weekendów, w końcu najbliższy sylwester to taka trochę bardziej imprezowa sobota ;)

Fot. Joanna Rachubińska

Pamiętaj! Leki nie są receptą na zło tego świata i każdy suplement należy skonsultować z lekarzem. Mój pies jest pod kontrolą trzech specjalistów, ma aktualne badania. Spędziłam mnóstwo czasu by ułożyć odpowiedni schemat wspomagania farmakologicznego. Nim podejmiesz decyzję o zaaplikowaniu psu psychotropów - poznaj wszystkie plusy i minusy takiego leczenia. Pamiętaj, że tego typu leki to ostateczność. Czy jesteś na to gotowy?

Jak Wy radzicie sobie tego dnia? Jak Wasze psiaki reaguję na tak huczną imprezę?




11 komentarzy :

  1. Ojojoj... nawet sobie nie wyobrażam jak to musi być ciężkie dla Ciebie i Janki. I że to tak długo odbija się echem... Jest to przerażające, że takie wydawać by się mogło "nic" doprowadza psa do takiego stanu. Świetny, szczegółowy artykuł. Łapię się za głowę, kiedy ludzie zaczynają podawać jakieś "uspokajające suple" na wszelki wypadek lub świadomie - dzień przed Sylwestrem i oczekują cudów nie skonsultując tego z weterynarzem. A żeby jakiekolwiek leczenie miało sens, tak jak piszesz, musi być zaplanowane, świadome i długotrwałe... Ale najbardziej dziękuję Ci za to, że ani razu nie "powiesiłaś psów" na osobach bawiących się w Sylwestra. Nie wiele osób na to stać, by pomimo problemów swojego psa potrafić się bawić, pozwalać się bawić innym i robi wszystko by jego pies się czuł dobrze, nie zabraniając przy tym innym świętować Nowego Roku tak jak chcą. Super! Buziaki dla Janki, na pewno będzie dobrze! :*
    Mam nadzieję, że Ela weźmie przykład z Donnera i też będzie miała w nosie wystrzały, bo idzie z nami na imprezę, więc musi być dzielna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie strzelałam i nie będę strzelała w Sylwestra, ale rozumiem, że komuś się to podoba i ma taki sposób na spędzenie tej nocy. Nie lubię jednak jak ktoś strzela przed albo po... np. 3 tygodnie później. Strzelanie dla samego strzelania? Nigdy tego nie ogarnę.
      Wierzę w Elę, dziewczyna szybko się uczy, mądra z niej suczka. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasz zestaw sylwestrowy to
    Seronil - od pół roku z bardzo dobrym efektem na codzienne nagłe dźwięki, które wcześniej wywoływały panikę,
    Xanax - prosiłam o receptę, bo wyczytałam, że podany po traumie zakłóca przechodzenie informacji z pamięci krótkotrwałej do pamięci długotrwałej i tworzenie
    trwałego śladu pamięciowego (w zeszłym roku wybuchła nam petarda pod nogami i chciałam być przygotowana na taki wypadek w tym roku), ale wetka powiedziała, że mam podawać ten lek już od kilku dni przed sylwestrem
    B kompleks - podaję od dwóch miesięcy preparat firmy solgar (duże dawki naturalnej witaminy B)
    Magnez - wydaje mi się, że na co dzień magnez najwięcej z tego wszystkiego pomaga i najszybciej były widoczne efekty
    Omega 3 - od dwóch miesięcy
    Na razie jestem mega zadowolona z efektów farmakoterapii, bo z psa, który nie chciał wyjść z domu i płoszył się na byle jaki dźwięk, mam psa, który od kilku miesięcy nie spanikował na spacerze, chętnie przebywa w ogródku, w którym słychać wszystkie najgorsze dźwięki miasta. Oczywiście codziennie pracujemy nad pewnością siebie psa głównie poprzez zabawy węchowe, na spacer nie wychodzę bez jedzenia i jak tylko coś niepojącego się dzieje, podaję smakołyki i nigdy nie zostawiam psa w sytuacji, w której wiem, że nie da sobie rady. Niestety to wszystko raczej słabo działa na niespodziewane głośne dźwięki, jakimi są wybuchy, dlatego wspieramy się lekami.
    Z tym, że jeśli mój pies nie cofnie się w rozwoju po Sylwestrze, to ja od stycznia odstawiam psychotropy i zostawię mu tylko suplementy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super zestaw! Praca z psem to podstawa, ale leki niesamowicie w tym pomagają. Podoba mi się Twoje podejście :)
      Jeśli chodzi o Xanax, to ja też najpierw chciałam go stosować właśnie na takie niespodziewane traumatyczne sytuacje, ale wtedy potrzeba większej dawki, a ja nie jestem pewna jak Janka mogłaby na to zareagować, dlatego weterynarz zaproponował włączenie tego leku w okresie sylwestrowym.
      Powiem szczerze, że koktajl, który teraz dostaje naprawdę fajnie się sprawuje. W końcu mam wrażenie, że mam normalnego psa :P Oczywiście nadal mam oczy dookoła głowy i bardzo wyczulony słuch, jednak to jak się teraz zachowuje - miód na moje serce!
      Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w odstawieniu psychotropów :)

      Usuń
  5. Bobik i Hexie są zamykani w łazience, bo tam jest najciszej i jedzą sobie kongocośki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem, jak świetnie opiekujesz się Janką, ile masz cierpliwości i serca. Wiem jak ciężko bywa z psem nadwrażliwym na dźwięki.
    My na razie obywamy się bez leków, ale ze względu na bardzo nierówne zachowanie Lajsona (jednego roku boi się mniej, drugiego bardziej i trudno znaleźć zasadę) nie wiem czy tak będzie dalej.
    Na razie cieszę się tym, że jeszcze u nas nie zaczęli "prób fajerwerkowych" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki abyście razem dobrze przeżyły sylwestra i aby Janka za długo po nim nie dochodziła do siebie, u nas sylwester na całe szczęście jest dniem jak co dzień. Funy przesypia go lub bawi się (nie reaguje na huki i błyski), a jak w tamtym roku pękałyśmy balony to sam przyszedł do pokoju mimo iż wynosiłam go kilka razy (do innego pokoju). Osobiście nie puszaczam petard ale dużo osób z osiedla to robi (na szczescie tylko w sylwka nie przed czy po) dlatego wspolczuje pieską które się ich boją i ich właścicielą, dlatego teże trzymam kciuki za waszego sylwka i wszystkich innych takich teamów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojjj, u nas naszczescie Bellka się nie boi a sama nawet chodzi po oknach i patrzy co to tam w niebie.
    http://skundlowani.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  9. Pies całe życie na prochach? Podziwiam, to musi być trudne. Jednak fajnie że potrafi normalnie żyć.

    Dosiego roku ! ;)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania!