19.04.2016

Tropienie z Piotrem Smurawą w Łodzi

Po pierwszych warsztatach z Akademią Psa Pracującego z Poznania (KLIK) nie mogłam się doczekać naszego drugiego spotkania...

-----

Ramówka seminarium wyglądała tak jak zawsze, tj. piątek był dniem wykładowym, a w sobotę i niedzielę tropiliśmy. Ekipa uczestników była całkiem zgrana - spotkaliśmy się pół roku temu i od tego czasu utrzymywaliśmy ze sobą kontakt, dlatego mam nadzieję, że dwie nowe osoby poczuły się w naszym gronie jak ryby w wodzie, tym bardziej, że przez cały weekend padał deszcz, miejscami ustępując deszczowej ulewie ;)

Łódź, 8-10 kwietnia 2016

Wykład i zajęcia "pod dachem" odbywały się w szkutni Szczepu 58 Łódzkich Wodnych Drużyn Harcerskich (KLIK), którą udało nam się wynająć. Kominek był naszym wybawieniem, a samo miejsce otaczało nas fantastycznym klimatem. Harcerze są super! Bardzo dziękujemy za gościnę :)

Szkutnia

Warunki meteorologiczne były fatalne... Ale jeśli trzeba przepracować trudne rzeczy w trudnych warunkach, to kiedy jak nie pod okiem profesjonalistów? Liczyłam na jakieś huki lub schizolkowy nastrój Janki, co by omówić na bieżąco to, co czasem sprawia mi zagwozdkę. Niestety, miałam do dyspozycji jedynie deszcz, cztery różne środowiska i całkiem niezłe nastawienie mojego psa.

A propos deszczu... Pamiętacie jak Janka reaguje na spacer, kiedy z nieba pada "to coś obrzydliwego"?


Ano... ;) Byłam więc pewna, że tym razem to nie potropimy, ale oczywiście (jak zwykle) myliłam się w przedbiegach. Myślę, że złożyło się na to kilka czynników. Przede wszystkim, moje nastawienie było takie, że co jak co, ale trudności najlepiej pokonywać z dobrym trenerem, a skoro LEJE, to wiadomo, że sytuacja nie należy do najłatwiejszych. I mimo, że nie było to to czego oczekiwałam, ostatecznie cieszyłam się, bo w takich warunkach Janka nie miała jeszcze okazji pracować. Kolejnym aspektem, który pomógł nam w ogarnięciu sytuacji było regularne tropienie, które uskuteczniałyśmy przez ostatnie pół roku. Janka naprawdę się w to zaangażowała i ewidentnie zaczyna kminić o co w tym wszystkim chodzi. Ba! Tropienie sprawia jej niesamowitą radość!

Winter

I tak oto podczas minionego seminarium zrobiłyśmy trzy ślady:

1. ŁĄKA
Hahahaha. Nie lubię tropić w takich miejscach :P Taka przestrzeń w trakcie tropów mnie przytłacza... Dlatego wielkie zdziwienie - Janka poszła jak po sznurku. Bez komentarza ;) Praca była piękna, pies był wkręcony, skupiony, kminił jak stara wyga. Szok.

2. PARK MIEJSKI Z WEJŚCIEM W OSIEDLE
To był nasz drugi sobotni ślad. Pogoda bardzo się pogorszyła, cały czas padał deszcz, pod koniec zamieniając się w okropną ulewę. Przez większość czasu Janka szła z zamkniętymi oczami... Ale szła, pracowała, myślała!
Zaczęłyśmy w parku miejskim. W takim miejscu zdarzyło nam się być na śladzie tylko dwa razy. Na dzień dobry Janka wybrała dobry kierunek śladu, sprawdziła wszelkie zakamarki, odkryła ślad nowy i stary, porównała i genialnie wybrała drogę na wiadukt (!!!) którą poszedł pozorant. Kiedy Janka weszła na most, pomyślałam, że to chyba zaczyna być tradycją ;) Już podczas pierwszych warsztatów Janka dostała ślad przy ruchliwej trasie, która w ogóle nie zrobiła na niej wrażenia. Tutaj było właściwie podobnie, choć z powodu deszczu wyraz pracy psa był zupełnie inny. No cóż, muszę za to serdecznie podziękować, bo takie ślady bardzo dobrze burzą mi moje bariery w głowie.
Zeszłyśmy z wiaduktu i weszłyśmy w osiedle. Wtedy też bardzo się rozpadało. Janka sprawdzała kolejne uliczki i choć pracowała stabilnie, to pojawił się pomysł, żeby zaprzestać poszukiwań, póki pies idzie o własnych siłach ;) Po obejściu terenu, który przeszukałyśmy i propozycji przerwania śladu, naszym oczom ukazał się pozorant, dlatego postanowiliśmy dać Jance szansę. Skorzystała z niej, sprawdziła jeszcze drugą stronę ulicy, wjazd w osiedle, wejście do przedszkola... i poszła prosto do pozoranta! Była tak zmęczona, że stać ją było jedynie na pomerdanie ogonkiem ;) Sowicie ją nagrodziłam i wróciłyśmy do bazy ogrzać się przy kominku.
To był jej pierwszy tak wymagający ślad. Nie dość, że deszcz wpływał za kołnierz, to jeszcze taka ciekawa zmiana środowiska. Mimo jednej zagwozdki, która wyszła podczas omawiania filmu - Janka poszła śladem pozoranta, ale zawróciła, wtedy też podjęliśmy decyzję o przeszukaniu tego obszaru, nie wiemy czemu zeszła ze śladu, prawdopodobnie wolała uniknąć "wąskiego korytarza", którym poszedł pozorant. Praca Janki była stabilna. Pies był niesamowicie zaangażowany w poszukiwanie, do ostatniego kroku był skupiony na zadaniu. Jestem lekko zaskoczona, bo to oznacza, że Janka bardzo poprawiła swoją kondycję i chyba mogę jej powoli podnosić poprzeczkę. Janka pracowała na tym śladzie aż 23 minuty! Na jej miejscu padłabym przy pozorancie i kazała się zanieść do samochodu :P

3. PRZEDMIEŚCIA
Nasz jedyny niedzielny ślad, który byłam skłonna odwołać, żeby nie przemęczać psa, ale wystarczyło przepiąć smycz z obroży na szelki i pieseczek od razu był gotowy do pracy! Ten ślad był typowo rekreacyjny i choć oszczekiwały nas psy, a zapach wywiało dalej niż się spodziewałam, to był on świetnym zakończeniem tego tropowego weekendu i super rozluźnieniem po intensywnym treningu.

Marco

Co mogę powiedzieć o warsztatach? Jestem niesamowicie zadowolona. Praca z Piotrem Smurawą i Martą Kamińską każdorazowo zaskakuje i uświadamia jak wiele pies już potrafi. Uwielbiam to, jak przygotowane i prowadzone są zajęcia - każdy ślad jest opracowany pod kątem konkretnego psa jak i pozoranta (pozdrawiam Kazika, Bartka i rzeczkę :D ), wszystko jest przemyślane oraz profesjonalnie zorganizowane. Uczestnictwo w takim seminarium to prawdziwa przyjemność.

Karmen

Obserwowanie innych psów jest bardzo pouczające, szczególnie, że większość z nich znam i widuję regularnie. Tym razem mogłam popatrzeć na nie z boku i no cóż... nie tylko Jance można już podnosić poprzeczkę ;)

Serdecznie dziękuję naszemu sponsorowi Disugual Polska (KLIK) za wspaniałe upominki dla wszystkich uczestników. Sprawiliście nam ogrom radości! Pieseczkom oczywiście też :D



Z kwietniowych warsztatów nie mam ani jednego filmu ze śladu... Ani jednego! Musicie mi więc uwierzyć na słowo, że Janka była geniuszem ;)

Następnym razem się poprawię! Szykujemy się do kolejnych, trzecich już warsztatów z Akademią Psa Pracującego w Łodzi, na które chcemy zaprosić również początkujące zespoły, a tymczasem... Sniff you later! O, na przykład tutaj: KLIK :)





19 komentarzy :

  1. Przed nami pierwszy trening węchowy, zobaczymy jak to będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie super! Początki zawsze się udają :)

      Usuń
  2. Kiedyś kompletnie ignorowałam tropienie, ale patrząc na Wasze sukcesy zaczynam je poważnie rozważać :) Jeśli nie znajdziemy nic bliżej siebie, to pewnie skusimy się na Łódź. O ile oczywiście znajdzie się coś dla kompletnie początkujących :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy, zapraszamy! Przyjeżdżajcie :)

      Usuń
  3. Szkoda, ze nie macie filmiku!
    Jak czytam o tropieniu w Waszym wykonaniu, to takie wszystko fascynujące. Jak Janka potrafi używać swojego nochala :-) Terror na razie tropi ukryte w trawie parówki :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Terror piona! Luna to samo :D

      Usuń
    2. Też żałują, że nie mam filmu, bo bardzo lubię wracać do tego z poprzednich warsztatów.
      Parówki w trawie też czasem stosujemy :D

      Usuń
    3. Tyle, że Janka z pewnością nie ma problemu z ich znalezieniem. Terror raczej patrzy gdzie one w tej trawie leżą, niż niucha :D

      Usuń
  4. A my (Szczep 58) z wielką przyjemnością udzielimy Wam ponownie gościny. Zapraszamy. I dzięki za drewienko... zawsze możemy rozszerzyć Wam zajęcia o trop wodny :P - żartuje. Iza wie, że żeglujemy z psami i są one nieodłącznymi towarzyszami naszych harcerskich działań.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świeeeeetnie <3. Ja coraz bardziej zaczęłam się interesować tropieniem, ze względu na niektóre problemy praktycznie wykluczające pracę w obi na takim poziomie jaki bym chciała, ale chyba bez seminarium nie ruszymy prawidłowo więc czekam na jakąś okazję :). W internecie niestety mało kokretnych informacji, chyba że są jakieś solidne książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seminarium jest niezbędne, później można ruszyć z kopyta i samemu działać, ale warto zgłosić się do kogoś znającego temat - na początek i później, żeby weryfikować swoje umiejętności.
      Jeśli chodzi o książki, to nie ma dużego wyboru (w Polsce jest jedna i trzeba ją przyjąć z lekkim przymrużeniem oka), dlatego warto poszukać czegoś za granicą.

      Usuń
  6. Tropienie wydaje się być naprawdę fascynujące. Póki co, nie interesowałam się tym jakoś bardziej, ale Twój post zachęcił mnie do poszukania informacji na ten temat ;)

    Pozdrawiamy!
    http://psiakowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Raz byłam z moim na tropieniu i bardzo nam się spodobało. Ale chodzić tak w deszczu... Pimpek dałby radę, ale ja... To ja reaguję jak Janka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak zazwyczaj reaguję :D No ale skoro pieseczek był wyjątkowo dzielny, to pomyślałam, że nie mogę popsuć jej pracy moim marudzeniem na pogodę ;)

      Usuń
  8. Super! Tropienie to trochę nie moja broszka, ale bardzo podziwiam zaangażowane w tę aktywność osoby i pieski. No i Janka! Niesamowite, jak bardzo rozwija się pod Twoimi skrzydłami. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super że wzięliście się za tropienie. Szkoda że była tak fatalna pogoda ale przy dobrej zabawie nie jest to ważne. Janka jest śliczna. Pozdrawiamy
    Wiktoria&Labs

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania!