08.11.2015

Trzecie adopcinki Janinki

Tak było! True story, bro ;)

-----

Kiedy okazało się, że 7 listopada, czyli dzień kiedy Janka trafiła pod mój dach, wypada w sobotę, nie mogłam tego zorganizować inaczej, niż wyprawić jej super imprezę zapraszając jej najlepszych psich kumpli!

Moja prawie siedmioletnia (?) dziewczynka przeżywa u mnie drugie życie, uwielbia biegać, biegać, biegać, coraz bardziej się otwiera, uspokaja, stabilizuje emocjonalnie, jednak siedzi w niej ta nuta szczeniaczkowego szaleństwa i chęci życia na krawędzi (np. nasypu kolejowego...). Jej kontakty z psami są coraz lepsze, ma grupę futrzaków którą bardzo lubi, pozwala jej na sporo i *uwaga* czasem się razem bawią :) Jeszcze nigdy nie byłyśmy na spacerze w takim składzie, dlatego byłam ciekawa jak to będzie i czy rzeczywiście wypali. I bardzo żałuję, że na imprezie nie było Baariego i Morrisa.


Impreza była przede wszystkim dla psów, dlatego przygotowałam specjalne menu i akcesoria, które miały sprawić, że zwykły spacer zmieni się w super imprezę w plenerze. Nie zapomniałam też o ludziach, bo przecież oni są równie ważni w psio-ludzkim duecie.


Był szampan z pieseczkowym motywem ;) Był sok pomarańczowy, co by kieliszki nie pozostawały puste. A dla piesków woda. Do jedzenia przygotowałam babeczki. Ludzkie miały w sobie konfiturę malinową, a psie wątróbkę drobiową. Szał ciał :D

Najważniejszym motywem był kolor różowy! Moja księżniczka pierwszy raz w życiu "zapraszała" znajomych na swoje adopciny, dlatego musiała się wyróżniać ;) Wystroiłam ją w malinową kokardę, do której przyczepiłam różową adresówkę w kształcie gwiazdki. Mogła swobodnie latać w tym po krzaczorach, jednocześnie będąc bezpieczną. I śliczną ;) Sama również postanowiłam przywdziać pasujący róż! I dużo sportowych warstw pasujących do terenów, na których odbywał się spacer :P

No hej! :)

Pierwszy postój przeznaczyłyśmy na zdmuchnięcie świeczek i wypicie toastu. Powiem szczerze, że nie spodziewałam się, że psie babeczki zrobią taką furorę! Surowe ciasto nie przypadło Jance do gustu, ale upieczone muffinki zmagnetyzowały psa na tyle, że pół nocy przespał w kuchni. To się nie zdarza! Nie byłam pewna, czy jest głodna, czy te muffiny rzeczywiście są tak pyszne, ale reakcja wszystkich psów, które były na imprezie mówiła jedno - to jedzonko jest wyborne!


Drugi postój poświęciłyśmy na indywidualne zabawy z psami. Aportowanie (Janka aportowała różowego robala z Comfy, którego dostała od Kasi i Łukasza KLIK, robal jest super!!!), Juniorek bawił się piłką i dyskami, Tajuś pobiegał za frisbee, Tezunia szalała z piszczącą piłeczką, a Oriczek sztuczkował. Fajnie było :)




W międzyczasie psy latały luzem, zachęcając się nawzajem do wspólnej gonitwy. Super zgrana ekipa, Fantastyczna Piątka!






Warunki pogodowe nie były najlepsze, ale mnie nie przeszkadzają takie niuanse dotyczące psich spacerów ;) I fajnie znaleźć grupę psiarzy, dla których pogoda jest najmniejszym problemem. Trzy godziny latania po polach, a szczęście zostaje w Tobie na cały weekend.

Natalia i Teza - Janka - Asia i Junior - Asia i Ori - Justyna i Taj


DZIĘKUJEMY!
Iza i Janka



 

14 komentarzy :

  1. Świetny pomysł z taką imprezą sama bym na to nie wpadła, żeby połączyć spacer ze świętowaniem :D
    Wielu, wielu wspólnych lat! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, jakie zarąbiste urodziny!!! Janka na następne się wpraszamy! ;) Wszystkiego naj, naj, naj!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Janka, jeszcze sto adopcin! Takich imprez nigdy mało!
    Ja Miszę adoptowałam w taty urodziny (przyjechałam złożyć mu życzenia i powiedzieć, że adoptuję psa dla siebie :P), więc impreza jest każdego roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja po Zorkę pojechałam dzień przed urodzinami taty i jak następnego dnia dzwoniłam z życzeniami to się rodzicom przyznałam, że MAM KOTA :)
      W ogóle mam wrażenie, że jesień jest bardzo fajną porą roku na przygarnianie zwierząt :)

      Usuń
  4. Ej, takie urodziny to i ja bym mogła sobie wyprawić :D Czapeczki na ludzkich głowach - boski pomysł <3 Szalenie fajjna nazwa "adopciny", widać, że świetna atmosfera - ach. Nic, tylko życzyć wielu kolejnych lat razem i żeby Janka coraz bardziej się otwierała i żeby łączyła Was coraz głębsza więź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięęękujeeemyyy :)
      A impreza była całkiem udana i myślę, że zaskoczyłam uczestników całą tą adopcinkową otoczką :D

      Usuń
  5. Ale genialna ekipa - też chcę takie urodzinki! I całkowicie zgadzam się, że dla wprawionego psiarza pogoda to najmniejszy problem do przejścia ;)
    Sto lat Janka, wszystkiego najlepszego! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale zacna impreza! :) Wszystkiego naj dla Was, dziewczyny! Obydwu, a co! Już trzeci rok? Rany jak to leci! Różowa kokarda najśliczniejsza.
    Buziaki!! I pozdro dla Zorki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś szalona! :)

    Fantastyczny pomysł i przekozacka impreza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wszystkim się podobało! Ja się bardzo dobrze bawiłam: planowaniem, szykowaniem. Spacer był tylko uwieńczeniem tego superowego dnia :)

      Usuń

Zapraszam do komentowania!