26.06.2015

Summer Trip 2015: Janka, Teza i Taj

W pierwszy weekend czerwca odbył się Dog Orient w Puszczy Bolimowskiej. Niestety, tydzień wcześniej doznałam kontuzji kolana i mimo najszczerszych chęci nie udało mi się uczestniczyć w tym wydarzeniu. Janka na zawody pojechała z Asią i Juniorem oraz Natalią i Tezą, a ja żałowałam, że psio-aktywny długi weekend przeszedł mi koło nosa...

-----

Kiedy dwa tygodnie później koleżanka zaproponowała mi wyjazd na działkę, nie wahałam się ani chwili! Stwierdziłam, że to idealny moment, by odbić sobie stracony czas i powtórzyć "długi weekend", tym bardziej, że miejsce, w którym przyszło nam mieszkać nazywało się SOSENKA - czyli tak samo, jak ośrodek w Puszczy Bolimowskiej!


Pierwsze co zrobiłam, to spakowałam psa :) Wiadomo, pewne rzeczy są niezbędne i wolałam niczego nie przeoczyć. Oprócz obowiązkowego stabilizatora na kolano i kuli dla siebie, spakowałam smaczki i ulubione zabawki Janki. Tym razem towarzyszyła nam również moja nowa kamerka, która na tym wyjeździe przeszła test.


Miejsce było całkiem urokliwe. Bardzo lubię tę okolicę - drobne wzniesienia, łąki, lasy oraz jeziora. Te tereny są mi bliskie, bo większość obozów na które jeździłam, spędziłam właśnie niedaleko Płocka i Gostynina. Nasz domek znajdował się na ogrodzonym terenie, co było niesamowitą psychiczną wygodą, otwierałam drzwi i luzem szłam z Janką na poranny spacerek. Kiedy jeszcze pogoda dopisywała, było to bardzo przyjemne dla nas obu!


W trakcie tych niecałych czterech dni poszłam tylko na jeden dłuższy spacer. Wybraliśmy się ekipą nad pobliskie jezioro. Ekipa, czyli Natalia z Tezą oraz Justyna z Tajem (KLIK) jest znana Jance, więc nie bałam się o psie relacje. Dziewczyny wzięły też Jankę na dwa dłuższe spacery, jeden nad dalsze jezioro oraz drugi dookoła jeziora, nie było ich wtedy pół dnia i wszyscy wrócili przemoczeni do suchej nitki!
Z tych krótkich wyjść udało mi się zmontować filmik - serdecznie zapraszam do jego obejrzenia!


W niedzielę psy były padnięte... Dodatkowo, po późnym śniadaniu się rozpadało i odwiedziła nas burza, więc Janka wyszła na dwór po 14:00. W drodze powrotnej psy były nieprzytomne ;) Tak naprawdę, ostatniego dnia żaden z psów nie miał porządnego spaceru i wcale nie wyglądały jakby tego potrzebowały.

Za to ja bardzo potrzebowałam takiego krótkiego wyjazdu! Początek czerwca był trudny dla Janki - mój wypadek w trakcie naszego rowerowego treningu, wspólne czekanie na karetkę i zabranie mnie przez dziwnych panów, wychodzenie na spacer z "obcymi" ludźmi, wczasy u Asi i Juniora, zero treningów i zabaw z pańcią... Chyba obie potrzebowałyśmy chwili luzu i czasu spędzonego tylko na zadowalaniu siebie nawzajem.


Dziś zaczęły się wakacje i choć do szkoły nie chodzę już od dobrych kilku(nastu...) lat, liczę na to, że te dwa letnie miesiące przyniosą nam jeszcze niejeden tak przemiły wypad z psijaciółmi!







4 komentarze :

  1. Super że wyjazd się udało - oby kolejne były tak przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno taki wyjazd był Wam potrzebny. Oby wszystko szybko wróciło do normy!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, ze sobie trochę odpoczęłyście :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy potrzebuje chwili odpoczynku, szczególnie w chwilach kiedy jest dosyć ciężko :) Można oderwać się całkowicie od rzeczywistości. A jeśli chodzi o pakowanie, to ja również najpierw zajmuje się rzeczami psa, to sprawia mi dużo większą radochę :D

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do komentowania!