16.01.2015

Psia apteczka

Odkąd w moim domu pojawił się pies, ciągle kompletuję psią apteczkę. Większość rzeczy, które znajdują się u mnie na stałe mogę też wykorzystać w nagłej potrzebie przy Jance i Zorce, jednak uważam, że warto nosić przy sobie kilka drobiazgów, które poratują nas w terenie, dlatego chciałabym Wam pokazać naszą terenową psią apteczkę.

-----


Nasza terenowa apteczka jest niewielka, ale mieści w sobie kilka niezbędnych drobiazgów.
Wybrałam takie rzeczy, których nie mogę zastąpić tym, co zazwyczaj mam pod ręką w trakcie spaceru:


  • pincetki do wyjmowania kleszczy,
  • bandaż adhezyjny,
  • plaster bez opatrunku,
  • bandaż bawełniany,
  • nożyczki,
  • jałowe gaziki.

W apteczce noszę również jednorazowy gazik dezynfekujący, który świetnie sprawdza się do przetarcia miejsca po kleszczu. Możecie się zastanawiać - a co z większą raną? Albo co, kiedy rana bardzo mocno krwawi?

Ta apteczka jest naszą pomocą doraźną i biorąc pod uwagę to, że na dłuższe spacery zabieram również plecak z kilkoma innymi drobiazgami, na nasze potrzeby jest ona wystarczająca. Zabrudzoną ranę można przemyć wodą z butelki, a kiedy mocno krwawi i opatrunek zaczyna przesiąkać, można ją owinąć w worek na psią kupę. Staram się nie nosić zbędnych rzeczy, dlatego wierzę, że w przypadku niespodziewanej kontuzji, to co mam w apteczce i plecaku będzie wystarczające.


Jeśli chodzi o naszą domową apteczkę, bardzo pilnuję, aby była zaopatrzona w:
  • plastry z opatrunkiem i bez opatrunku,
  • gaziki jałowe i watę,
  • bandaż elastyczny i bawełniany,
  • wodę utlenioną,
  • rivanol,
  • octenisept (którego używam też do doraźnego czyszczenia pędzli do makijażu :P ),
  • wapno,
  • węgiel,
  • no-spa i tabletki na zgagę (Janka cierpi czasem na skurcze żołądka i lekki refluks/zgagę, dlatego weterynarz polecił nam, by podawać właśnie te leki).
Mam to szczęście, że Janka praktycznie nie choruje. Tylko raz miała zapalenie gardła i raz (tydzień temu na spacerze) zraniła się delikatnie w łapę. A jedyny kleszcz jaki postanowił ją odwiedzić, został szybko wypatrzony na jej futrze (ciociu  Kasiu, dziękuję za spostrzegawczość!). Mam nadzieję, że ten niekontuzjowany stan będzie się utrzymywał, jednak mimo wszystko wolę dmuchać na zimne i nosić ze sobą apteczkę pierwszej pomocy.


A czy Wy macie przygotowaną psią apteczkę? Czy nosicie ją ze sobą na każdy spacer? Jakich leków używacie dla swoich czworonogów i co jest niezbędne w Waszym domu?


EDIT:
Czarne łapy zasugerowały, żeby spakować do apteczki jałowe rękawiczki jednorazowe, które nie tylko posłużą jako ochrona przed czymś niepożądanym, ale mogą być także awaryjnym paskiem uciskowym w podbramkowej sytuacji tamowania krwi. Ponieważ zgadzam się z tą propozycją - dopisuję ją do postu.
Dziękuję! :)))





8 komentarzy :

  1. U nas też apteczka skompletowana :) jeśli mogę coś dorzucić to polecam jałowe rękawiczki. Mogą się przydać nie tylko jako zabezpieczenie, no bo raczej mamy zaufanie co do tego, że nie zarazimy sie niczym od naszego psa, ale po odcięciu kawałka, w krytycznej sytuacji można zrobić fantastyczny zacisk na kończynie, alby zatamować krwawienie. Szybciej niż bandażem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga! Ja co prawda zawsze zabieram ze sobą dwie smycze (albo smycz i linkę - na wszelki wypadek), bo choć nie lubię za dużo ze sobą nosić, to jednak często wychodzę z założenia, że "lepiej nosić niż się prosić" :D

      Usuń
  2. My mamy swoją apteczkę, którą wozimy w plecaku na zawody dogtrekkingowe, ale na spacer jakoś nie mam potrzeby nosić, choć może następnym razem włożę do plecaka mały bandaż i plaster w rolce. A gdzie można kupić taki kolorowy plaster? To właściwie plaster czy bandaż? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wzięcie ze sobą podstawowych rzeczy nie zajmie dużo miejsca, nawet w saszetce :) Kolorowy bandaż kupiłam w sklepie HauHau - to bandaż adhezyjny, czyli klei się do siebie, ale nie do sierści. Ładnie trzyma opatrunki. Zwykłym plastrem zaklejałam woreczek, który chronił cały opatrunek przed zamoczeniem.
      Pochwalicie się wyposażeniem swojej apteczki?

      Usuń
  3. U nas nie skompletowana, ale poprawimy się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo, ależ obowiązkowość! Powiem szczerze, że my nie mamy takiej instytucji jak "psia apteczka", jakoś po prostu mamy zestaw rzeczy, które mogą się przydać w razie czego. Szalenie mi się podoba ten zielony bandażyk <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja taka gadżeciara jestem i jak zobaczyłam tą małą kosmetyczkę z krzyżykiem, to musiałam ją kupić! Pozostałe rzeczy kompletowałam przy okazji i na szczęście mieszczą się do naszej apteczki, ufff.

      Usuń

Zapraszam do komentowania!