25.10.2014

Do as I do, czyli papugowanie jest fajne!

Jakie metody najchętniej wykorzystujecie w pracy z własnym psem? Z rozmów z innymi psiarzami wiem, że przede wszystkim jest to naprowadzanie albo kształtowanie. A czy próbowaliście czegoś pośrodku?

-----

"Do as I do", to nowa metoda treningowa, która opiera się na tzw. uczeniu społecznym. Poprzez obserwację innych osobników, psy podłapują konkretne zachowania. Metodę opracowała Claudia Fugazza (KLIK).

Pewnie wielokrotnie mieliście możliwość podpatrywania jak psy przebywające w jednej grupie przejmują swoje zachowania, ale czy zdawaliście sobie sprawę, że psy cudownie naśladują też ludzi? "Skąd u licha nauczył się otwierać drzwi?", "Taki z niego łasuch, że sam wykombinował jak otworzyć szufladę!". Psy są świetnymi obserwatorami, dlaczego więc nie wykorzystać tego w szkoleniu?

Odkąd wróciłam po operacji do domu, Janka nie wykazuje już objawów traumy spowodowanej zmianą miejsca zamieszkania, za to ewidentnie pokazuje, iż jest bardzo niewybiegana. Niestety moje zdolności fizyczne są jeszcze zbyt słabe, aby zabrać ją na długi spacer lub intensywnie pobawić się piłką. Nie jestem też na tyle mobilna (skłony, skręty itp.) by poszaleć w domu, dlatego też pomyślałam o czymś zupełnie nowym.

W wakacje próbowałam nauczyć Jankę krzyżowania przednich łapek. Najpierw próbowałam kształtowaniem, ale ruszała nie tą łapką co chciałam (nie krzyżowała ich). Następnie próbowałam naprowadzaniem, łącznie z dotykaniem jej łap, za czym nie przepada. Niestety, nie umiałam jej przekazać czego konkretnie oczekuję, dlatego ja się denerwowałam, a pies frustrował. Porzuciłam naukę na kilka miesięcy.

Dziś jest Dzień Kundelka. Dzień mojej Janki, dlatego udało mi się ją zabrać na dłuższy niż zazwyczaj spacer, znalazłam też siłę, żeby poturlać jej piłkę... ale tylko w domu. Janka na śniadanie dostała puszkę Animondy (jaki rarytas! kolacja na śniadanie!) a popołudniową drzemkę uskuteczniła ze mną w łóżku. Czego brakujowało? Ano główkowania! :D

Jedynymi "sztuczkami" jakie mogę ją teraz uczyć, są sztuczki statyczne. Kiedyś bardzo je lubiła, ale od pewnego czasu nie umie się skupić, nosi ją, zgaduje, powtarza to co umie. Woli działać, być w ruchu. Bałam się, że statyczna nauka po tak długiej przerwie znowu skumuluje w Jance złe emocje. Ryzyk-fizyk, prawda?

Rozgrzałam ją tradycyjnie siadami, stójkami, obejściami itp. Widziałam po niej, że ma niesamowity zaciesz, bo w końcu "coś robimy"! Będąc pozytywnie nastawiona, położyłam Jankę... by po chwili położyć się obok niej. Nasze przednie kończyny leżały obok siebie, a wzrok skierowany był na tą samą ścianę.

Wszystko działo się bez słów. Krzyżowałam swoje ręce i czekałam. Krzyżowałam. I ponownie i jeszcze raz. I czekałam. Delikatnie dotknęłam jankowym łapek, mówiąc "to jest twoje" by po chwili pokazać swoje ręce i powiedzieć "a to moje".
Mój pies nie zgadywał, nie kręcił się, nie wzdrygał przed dotykiem. MYŚLAŁ. Naprawdę myślał! Przysunęła swój pysk do mojej twarzy, oparła o mnie głowę... i położyła jedną łapkę na drugiej.

YES!!!

Udało się :) Spokojnym głosem, prawie szeptem (w końcu byłyśmy tak blisko siebie!) nagrodziłam ją słowem i dałam smaczki. Po chwili znowu skrzyżowałam swoje ręce, a pies bez ociągania skrzyżował swoje łapy. Moja mądrutka! :D


Po kilku udanych powtórzeniach zakończyłam sesję. Janka wyglądała na zawiedzioną, ale... ja też czułam niedosyt. Mimo iż tak powinno się kończyć sesyjkę, to po około godzinie stwierdziłam, że powtórzę. I tu kolejne zaskoczenie. Wcale nie musiałam się obok niej kłaść, wystarczyło, że przykucnęłam i krzyżowałam ręce, a ona szybciutko powtarzała to co ja. 5 powtórzeń i koniec. Żeby tylko nie przedobrzyć!

Czy się nauczyła? Sądzę, że tak... Ale będę to mogła ocenić dopiero za kilka dni, kiedy wrócimy do tej nowej sztuczki. Jestem pod wrażeniem, myślałam że Janka "nie skuma", ale jak już podłapała, to poszła jak burza.

Dlaczego uważam, że ta metoda jest pomiędzy naprowadzaniem a kształtowaniem? Bo sugerujesz psu konkretne zachowanie, ale to jego główkowanie ma doprowadzić do tego, by powtórzył to w zadowalający Ciebie sposób.

Spróbujcie! To jest coś niesamowitego!

Bawcie się razem z psem, każdy powód jest dobry, chociażby ten, że Święta tuż tuż, hohoho :)


Co sądzicie o tej metodzie? Dajcie znać czy ćwiczyliście naśladownictwo ze swoim psem.
Psy mają papugę w swojej naturze! :D





9 komentarzy :

  1. Super sprawa :-). Muszę spróbować, choć mój haszczak jest mało kumaty ;-). Prędzej z Mikusią by wyszło, ona jest na sztuczkowanie i zabawę nakręcona zawsze. Ciekawe, czy koty też tak potrafią. Ragdolle ponoć można wyuczyć podawania łapy, a niektóre mają silnie rozwiniętą potrzebę aportowania zabawek, więc pewnie by było łatwiej niż z innymi rasami.
    A co do psiej sesji zdjęciowej, jestem jak najbardziej za :-). W grę wchodziłyby Lublin lub Warszawa, choć ostatnio wszystkie moje plany wyjazdowe nie wypalają. Może w listopadzie uda mi się dotrzeć do stolicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj koniecznie! I zdaj relację :) Mój kot umie aportować, ale zdecydowanie nie ma cierpliwości do innych "sztuczek". Póki widzi smaczny kąsek to coś zrobi... Ale na tym się kończy nasza współpraca ;)

      Nie wiem kiedy zagoszczę w Lublinie, ale do Warszawy wybieram się w styczniu, choć jeszcze nie wiem czy z psem... Ale będę miała na uwadze!

      Usuń
    2. A mój jest bardziej kąskiem zainteresowany i tym, jak go zdobyć, niż sztuczkowaniem ;-). Ale zabawki sobie w paszczy przenosi z dołu na górę i z powrotem.

      Usuń
  2. Super sprawa, muszę tego z moimi popróbować :D.
    Ja czasami jak uczę Kermita czegoś co Sonia już umie, wykorzystuję ją do tego, żeby pokazać Keremu o co mi chodzi. Wtedy zazwyczaj szybciej załapuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie o to chodzi! :D

      Usuń
    2. Bardzo dobry pomysł, nie znałam wcześniej tej techniki i jestem bardzo ciekawa czy w przypadku mojego Hato zadziała. Niektóre sztuczki przychodzą mu bardzo łatwo innych po prostu nie ogarnia, dlatego chcę wypróbować tę metodę, zobaczymy :-)

      Pozdrawiam
      http://www.akitahato.blogspot.com/

      Usuń
    3. Ann. musisz spróbować! Janka też ma lepsze i gorsze dni, niektóre sztuczki porzucamy na kilka miesięcy, a niektóre łapie w mig, zadziwiając mnie tym każdorazowo ;)
      Koniecznie przetestuj Hato, trzymam kciuki :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy temat, a niestety nieczęsto stosuję się tą technikę. Chodziliśmy na różne kursy i seminaria i tylko na jednym z nich się z nią spotkałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mnie to wciągnęło i w tej chwili właściwie tylko papugujemy sobie z Janką, tak hobbystycznie, bez większych planów ;)

      Usuń

Zapraszam do komentowania!