03.07.2014

Pies wybredny, pies niejadek

Wraz z Janką pojawiła się u mnie niezidentyfikowana karma, która zgodnie z zaleceniem byłej właścicielki - miała być ciągle dostępna. Trzymałam się tego jedynie przez dwa tygodnie, gdyż nie mogłam wytrzymać smrodku granulek... A i schemat karmienia mojego kota spowodował pewną rewolucję w karmieniu psa.

-----

Mój kot dostawał mokrą karmę rano i wieczorem, a suche granulki miał dostępne cały czas. Nie wiem czy wiecie, ale kot powinien jeść często, ale mało, za to psa spokojnie można "przegłodzić" do dwóch posiłków dziennie.


Kiedy Janka widziała jak karmię Zorkę mokrą karmą... Najzwyczajniej w świecie zazdrościła ;) Nie dziwię się, gdyż mokra karma wybornie pachnie i smakuje.
Postanowiłam wprowadzić taki posiłek i Jance (jednocześnie zaczęłam przestawiać ją na lepszej jakości karmę suchą, gdyż nie miałam pojęcia co jadła do tej pory. Karma była kupowana na wagę i była właścicielka nie pamiętała jej nazwy).

Kompromisem była też mała rewolucja w karmieniu Zorki.
Kiedy wszystko się ustabilizowało, obie dziewczynki zaczęły dostawać rano suchą karmę (kot na cały dzień, pies miał ją zjeść od razu) a na kolację karmę mokrą.

Janka od początku była wybredna, często grymasiła przy misce, potrafiła się głodzić...
Nie chcę rezygnować z karmienia jej suchą karmą, ale nigdy też nie będę jej dosmaczała po to, żeby zachęcić ją do jedzenia - gdybym zaczęła to robić, Janka nigdy w życiu nie ruszyłaby już zwykłej suchej granulki.

Lubię za to "dosmaczać" mokre jedzenie ;) Nieważne co tam dostanie i tak je zje! Poza tym, jest to wspaniałe pole do popisu aby przemycić jej wiele suplementów, jak oleje, jogurt, witaminki i inne ;)

Problem niechęci do suchej karmy nie zniknął. Wiem, że każda nowa karma cieszy się jankowym zainteresowaniem, ale nie może jej zjeść więcej niż 5-7 kilo, dlatego nigdy nie kupuję większych worków.

Jak urozmaicić te posiłki, które zmieniają się w niechciany obowiązek?

Ano tak:


Czyli napakować suchej karmy do konga i zakleić go pasztetem lub pastą wątróbkową. Idąc za ciosem lizania, granulki same wpadają do pysia i w ten sposób śniadanie magicznie zapełnia brzuszek ;)
Co ciekawe, Janka spożywa konga tylko i wyłącznie liżąc, nie ma w zwyczaju turlania, rzucania i gryzienia, dlatego często kilka granulek zostaje w środku.
Jest to też fajny sposób na wyciszenie psa po intensywnym porannym spacerze i warunkowania mu klatki - bardzo często korzystam z tego sposobu.

Kiedy Janka robi się melancholijna, wyjmuję inną pomoc śniadaniową, której zadaniem jest zachęcić Jankę do ruchu, myślenia i rozbudzenia. Jest to kula smakula:


Kolejnym przedmiotem jaki czasem wykorzystuję jest plastikowa foremka po długich biszkoptach. Foremka spełnia rolę zwykłej miski, jednak rowki wymuszają wybranie granulek językiem. Od rana trwa więc gimnastyka ciała i języka ;)


Najcięższą artylerią jest foremka na muffinki i piłki. Piłki. Piłkipiłkipiłki!!!
W tym przypadku Janka nie spożywa posiłku sama, czasem ją dopinguję, pomagam wziąć straszną piszczącą piłeczkę, a na zakończenie razem sprzątamy bałagan... Bo wspólny posiłek to podstawa szczęśliwej rodziny ;)


Bardzo lubię urozmaicać jej w ten sposób posiłki, zdecydowanie wolę podawać jej suchą karmę interaktywnie, niż dosmaczać olejami czy smaczkami.

A wy jakie macie sposoby na swoje niejadki?


4 komentarze :

  1. 2 ostatnie sposoby super ;) również dla szybko jedzących psów, a ostatni może przetestuję, jak się zaopatrzę w odpowiedni sprzęt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście sprzęt jest do smacznego użytkowania również przez ludzi, także nie zastanawiaj się, tylko pędź do sklepu! :D

      Usuń
  2. Hmmm...ciekawe czy w schronisku też była taka wybredna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jedynie, że w schronisku była bardzo zestresowana, dlatego przypuszczam, że nie jadła zbyt wiele, choć jak było naprawdę, to się nigdy nie dowiem.

      Usuń

Zapraszam do komentowania!